Ewa i Alek
  Australia Poludniowa - Kangaroo Island 3
 

Kangaroo Island 3 - w drodze do Adelajdy


Powoli zegnamy juz ta oaze nie zniszczonej przez cywilizacje natury



I zaczynamy posuwac sie z powrotem na wschod



Jeszcze tylko zaliczylismy krotki spacer po eukaliptusowym lesie w poszukiwaniu koali


Znalezlismy jednak jedynie tego przedstawiciela fauny australijskiej


No i jeszcze taki relikt z przeszlosci


Ktory okazal sie po prostu budka telefoniczna


A to wjazd do miejscowosci, w ktorej sie zakwaterowalismy


Malej rybackiej wioski dumnej ze swojego ptactwa wodnego


Niezle sie zreszta prezentujacego rowniez w naturze


Nie zabraklo takze malego kosciolka


A w ogrodku nalezacym do miejsca naszego noclegu


Dzien w dzien zjawialy sie tlumy gosci


Liczacych na wieczorny poczestunek


A najbardziej smakowaly im chrupiace marchewki


Nastepnego dnia trzeba bylo zbierac sie do drogi


Jeszcze tylko kartki do wyslania


Bo poczte mielismy na wspolnym podworku


W drodze do portu nie oparlismy sie pokusie i wdrapalismy sie na najwyzsza gorke w okolicy


Aby jeszcze raz rzucic okiem na wybrzeze wyspy


I to po obydwoch jej stronach, poniewaz punkt widokowy znajdowal sie w miejscu gdzie byla ona najwezsza


I czas pedzic dalej
Penneshaw

Miejscowosc skad odplywaja promy na staly lad australijski


Nie pamietam co to byla za budowla


Ale rozposcieral sie spod niej bardzo ladny widok na zatoke i jej bielutka plaze


Oraz ogradzajace ja ostre przybrzezne skaly


I jeszce jeden rzut oka w strone miasteczka


A to juz kolejna platforma widokowa po przeciwnej jego stronie


Dla niektorych to chwila odpoczynku


A innych rozpiera energia - to musi byc cos w genach


No i wreszcze doczekalismy sie na nasz prom


I skrzetnie sie na niego zapakowalismy


A z jego pokladu mozna bylo jeszcze raz rzucic okiem na goscinna wyspe


A po przeciwnej stronie, rysujacy sie na horyzoncie staly lad


A szyby promu dalej czyste, bo ciagle pieknie sie w nim odbijaly otaczajace nas okolice


Na "pelnym morzu" zrobilo sie troche wietrznie i zimno


Ale podroz nie trwala dlugo


I wkrotce doplynelismy do naszego poru przeznaczenia


Jeszcze tylko pozegnalne spojrzenie na znikajaca na widnokregu wyspe


I czas ruszac juz prosto do Adelajdy
 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 11 odwiedzającytutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=