Ewa i Alek
  Kings Canyon i Lost City
 

Kings Canyon i Lost City
To "Zagubione Miasto" na obrzezach kanionu to rzeczywiscie niesamowity cud natury

Nastepnego ranka wstalismy wiec skoro swit, aby nam czasu wystarczylo na jego odnalezienie

I z wielka werwa ruszylismy pod gore, zostawiajac nasz parking gdzies tam daleko w dole

Co prawda troche to bylo meczace

Ale widok na Kings Canyon jaki sie nam otworzyl warty byl naszego wysilku

A droga wiodla jeszcze dalej pod gore



Wzdluz niesamowicie czerwonych skal


Az dotarlismy do waskiego przejscia


Ktorym wkroczylismy na teren zagubionego miasta


Najpierw szlismy jego szerokimi ulicami


Pomiedzy wznoszacymi sie wokol kopcami skalnymi


Az dotarlismy na jego skraj


Skad rozposcierala sie piekna panorama  lezacego pod nami kanionu
 

Skalne budowle dominowaly nad nami na kazdym kroku

A daleki widok na nie byl wprost nie do opisania

Wiec nie odmowilismy sobie kilku przystankow aby go podziwiac

 
Z drugiej strony widok na doline z ktorej przyszlismy, byl jeszcze bardziej rozlegly
Co chwila tez zblizalismy sie do brzegow kanionu

Gdzieniegdzie droge przegradzaly ogromne rozpadliny skalne

A nad najwieksza z nich przerzucony byl maly mostek

Ktory oczywiscie dzielnie przekroczylismy

A ktory niesamowicie wygladal z gory

Z dalekim widokiem "miasta" i kanionu w tle

Wspielismy sie takze na kilka takich skalnych kopcow

Skad moglismy podziwiac niesamowita panorame tego miejsca

 Natomiast gdzies w dole pod nami ukrywal sie kanion

Ze swoja szalenie bujna jak na te tereny roslinnoscia

Niektore jego sciany byly jakby przeciete ostrym nozem

Tworzac ogromne przepascie

Niestety niektorzy z nas wcale nie zwracali uwagi na znaki ostrzegawcze

A co madrzejsi ryzykowali nawet zyciem dla pamiatkowego zdjecia


Na szczescie nic sie nie urwalo, wiec po tych ostatnich podrygach mlodzienczej fantazji, ruszylismy w dalsza droge

Ktora schodzila teraz stromo na dol

I prowadzila na druga strone kolejnej czesci kanionu, ukrytej za zakretem


Zamiast jednak pedzic dalej

Postanowilismy zejsc na samo jego dno

Do miejsca zwanego "Ogrodem Edenu"

Gdzie rzeczywiscie, bedac schowanym przed palacym sloncem w chlodnym cieniu, mozna bylo czuc sie jak w raju

A uroku temu miejscu dodawaly jeszcze pieknie odbijajace sie w wodzie otaczajace go skaly

Same w sobie przepiekne i bajecznie kolorowe

Niestety po krotkim odpoczynku musielismy opuscic ta oaze zieleni

I znowu wspiac sie wysoko pod gore

A moze nawet jeszcze wyzej

Po drugiej stronie ukazaly sie schody ktorymi spuszczalismy sie do przekroczenia kanionu

A na szczycie znowu otworzyla sie piekna panorama tego skalnego miasta

Az trudno bylo oprzec sie ciaglej checi filmowania tego wspanialego krajobrazu

Ktory otaczal nas z kazdej strony


Wiec co kawalek przystawalismy na chwilke

Jakos jednak dobrnelismy do miejsca z widokiem na ta czesci Kings Canyon, ktora poznalismy wczesniej, podczas naszej wedrowki poprzedniego dnia.
A ta mala gorka w srodku stanowila jego koncowke, zagradzajac przy okazji jego dojscie do Edenskiego ogrodu 

Wkrotce dotarlismy tez do stromych scian podziwianych przez nas  wczesniej z przeciwnej strony

Alek nawet wspial sie gdzies na gore

Aby zrobic nam zdjecie

I chyba przy okazji lepiej widzial co tam w dole

Na koniec jeszcze ostatnie spojrzenie na kanion

I  te niesamowite kopce skalne po przeciwnej stronie

Oraz jakas samotna palme w tej kamiennej pustyni

Dominujacej caly krajobraz

I wreszcie ruszylismy na dol

Z ulga witajac widok parkingu rysujacego sie w dali, bo temperetura siegala 40-tki i bylismy juz solidnie zagotowani

Jeszcze tylko przypomnienie przed dalsza droga jak sie jezdzi w Australi 
Dla nas brzmialo to troche smiesznie, ale dla zagranicznych turystow to podobno wazna informacja, bo przy pustych i ciagnacych sie setkami kilometrow drogach, latwo mozna sie pomylic i wyladowac na zderzakach jakiegos, pedzacego z naprzeciwka z zawrotna szybkoscia traka.

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 2 odwiedzającytutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=