Ewa i Alek
  Egipt - Red Sea
 


Morze Czerwone



Kolejny dzien to podroz z wnetrza polwyspu nad druga zatoke Morza Czerwonego



A w drodze trzeba bylo jeszcze przekroczyc bezludne pustynie



Choc moze nie tak calkiem bezludne, bo ledwo sie zatrzymalismy juz zjawil sie jakis obwies z czyms tam do sprzedania



A to koczowisko beduinskie na widnokregu bylo pewno jego domem


Nuweiba

Po kilku godzinach jazdy w tym troche nieziemskim krajobrazie, dotarlismy wreszcie nad morze - to jeden z tamtejszych osrodkow wypoczynkowych



A to widok sprzed naszego osrodka



I na jego wnetrze



Z jednej strony horyzont ograniczalo pasmo gorskie



A po drugiej stronie otwierala sie szeroka panorama zatoki morskiej



To co w srodku tez mialo swoj urok, tylko nie o tej porze roku



Wiec jak najszybciej dotarlismy na plaze, bo to byla dla nas najwazniejsza atrakcja tego miejsca, zwlaszcza ze na widnokregu rysowalo sie wybrzeze egzotycznej dla nas Arabi Saudyjskiej

 

Morze Czerwone slynie ze swoich pieknych raf koralowych



Nawet nam udalo sie zdobyc jedna podczas odplywu, tyle ze zywych korali to tam juz nie bylo



Mimo zimowej pory, sloneczko dosc mocno przygrzewalo, wiec spodobal mi sie ten wspanialy kapelusz, tylko Alek nie umial mi go niestety dopasowac do glowy



On natomiast ustawil sie duzo lepiej



A po krotkim czasie rozwazan za i przeciw



Z wielka brawura zdecydowalismy sie na kapiel



Szkoda tylko, ze temperatura wody nie dorownywala egzotycznej scenerii



Potem byly jeszcze chwile relaksu z czyms mocniejszym w reku



Co zreszta nie przeszkodzilo w pozniejszym meczu



Choc niektorych troche nosilo po boisku



A w ostatnich promieniach zachodzacego slonca



Robilo sie coraz bardziej czerwono



Jak przystalo na wybrzeze Czerwonego Morza



A tego obywatela zlapalismy wlasnorecznie, ale tylko obiektywem naszego aparatu



Nastepnego poranka mielismy jeszcze sporo czasu na pozegnalny spacer



Po naszym wspanialym resorcie



Na rzut okiem na niesamowita panorame otaczajacych go gor



Pieknie zagospodarowana, choc teraz troche opustoszala plaze



Oraz nasze domki pod palmami



Gdzie czulismy sie jak prawdziwi wczasowicze, a nie pedzacy po swiecie globtroterzy



I jeszcze ostatnie zdjecie przed naszym osrodkiem i czas ruszac w dalsza droge

 
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 8 odwiedzającytutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=