Ewa i Alek
  Egipt - Sinai
 


Sinai



Dalsza trasa wiodla nas przez polwysep Synajski

 

Juz jestesmy gotowi do dalekiej drogi



Ktora przemierzylismy takim oto mikrobusem



A dzisiejszym celem bylo zdobycie gory Synaj ukrywajacej sie gdzies wsrod tego pasma gor



A to nasz osrodek turystyczny



Przepieknie wkomponowany w niesamowita scenerie



Niestety troche opustoszaly i bez chetnych do kapieli w tym wspanialym basenie



Bo w srodku zimy to watpliwa przyjemnosc



A poza tym i tak trzeba sie bylo od razu zbierac do wedrowki



Przed nami dwa szalenie historyczne miejsca



Pierwsze to stary monastyr Sw. Katarzyny, postawiony w miejscu gdzie podobno Mojzesz ujrzal po raz pierwszy gorejacy krzew .



Zbudowany on zostal w 6-tym wieku na miejscu kaplicy pochodzacej z czwartego stulecia naszej ery, a ta budka kilka metrow nad ziemia byla kiedys jego jedynym wejsciem



Na szczescie dzisiejszym gosciom udostepniono troche bardziej wygodny sposob dostanie sie do wnetrza



Monastyr jest najstarszym na swiecie nieustannie zamieszkalym kosciolem chrzescijanskim na swiecie



Co prawda ta wieza nie jest az tak stara



Ale za to ten gorejacy krzew pochodzi podobno w prostej linii od tego Mojzeszowego



A w miejscu tej studni bedacej glownym zrodlem wody dla monastyru, Mojzesz mial poznac swoja przyszla zone



Po opuszczeniu monastyru, dalsza droga wiodla juz tylko pod gore

 

A przy niej kampingowaly wielblady czekajace na tych mniej sprawnych turystow, ktorym ciezko bylo polegac na wlasnych nogach



Na szczescie my jeszcze do nich nie nalezelismy, wiec pognalismy do przodu




Choc przydala sie trzecia noga, z ktorej przeciez i Mojzesz korzystal



Powoli krajobraz stawal sie coraz bardziej dramatyczny



Z jednej strony szczyty gorskie jakby sie przyblizyly



A z drugiej otworzyl sie rozlegly widok na szeroka doline pod nami



Jeszcze tylko kilka zakretow



I przez waski przesmyk przedostalismy sie na druga strone gory



A tam juz zastalismy polacie sniegu przypominajace o zimowej aurze i wysokosci na jakiej sie znajdowalismy



Wkrotce potem zaczelismy koncowa wspinaczke



A panorama stawala sie coraz bardziej rozlegla



I do szczytu Mt. Sinai o wysokosci 2286 m. zostalo juz niedaleko



Az w koncu wszyscy do niego dotarlismy



Ostatnie promienie sloneczne pieknie oswietlaly stara kapliczke



A gory wygladaly niesamowicie w zimowej szacie



Choc tylko na stokach polnocnych



Bo dzieki wielkiej sile slonca w tamtych rejonach, cale poludnie wolne bylo od sniegu



I w takiej oto wspanialej scenerii doczekalismy zachodu slonca, tylko ze potem niestety czekal nas dlugi powrot na dol, w egipskich ciemnosciach i przy wprost arktycznej temperaturze

 

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 8 odwiedzającytutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=